Close

Zrozumienie i Odpuszczenie

Kiedy miałam 8 lat moja mama zeszła się z nowym człowiekiem. Poraniona wcześniej chyba czuła się jak księżniczka, że taki elokwentny i wspaniały, a do tego przystojny facet chce z Nią być.


W całym tym zakochaniu nie zauważyła kiedy to ja w wieku 11 lat stałam się jego obiektem zainteresowań.


Tak jak nie chciała widzieć wcześniej, że jest alkoholikiem i ma problemy z agresją wszelką.
Najpierw mnie regularnie molestował, potem wlazł mi do łózka.
Kiedy miałam 13 lat zaczął mnie regularnie gwałcić za każdym razem kiedy mamy nie było w domu. Ja za to nie mogłam wychodzić żeby zawsze miał mnie pod ręką.
Skończył kiedy miałam 19 lat. Szykowałam się do studniówki, zwyzywał mnie od dziwek, doszło do szarpaniny, a ja rzuciłam w niego popielniczką. Na szczęście dostał tylko rykoszetem. I tak polała sie krew. Mogłam go zabić z czego nie zdawałam sobie sprawy przez kilkanaście lat. Dopiero rok temu uświadomiło mi to spotkanie z Dyrektorką Lublinieckiego więzienia dla kobiet. Mogłam tam być.

Czy nikt nie wiedział?


Nie wiem. Jednej koleżance mamy powiedziałam. Spławiła mnie stwierdzając, że wydawało mi się.

Czy moja mama wiedziała?

Moja mama odeszła prawie 5 lat temu z błogą nieświadomością. Nie wiem czy prawdziwą, czy wytworzoną.
Poza swoimi złymi wyborami była cudowną kobietą, której ON dał spokój i wyprowadził się dopiero kiedy ja się wyprowadziłam z dnia na dzień.
Jako matka była wspaniała, kochała mnie, dawała wolność życia i życiowych wyborów. Niczego nie negowała, tylko informowała o możliwych skutkach.
Nie chciałam po psuć tej relacji. Kiedy wszystko wyszło publicznie, jej już tutaj nie było.
Myślę i czuję, że wspierałaby mnie w tym co teraz robię, w tej decyzji publicznego obnażenia z traumy i byłaby dumna z mojej siły, której ona do takiej walki nigdy nie miała.


Czy trwała w tym by mieć faceta?

Ona już wtedy nie miała faceta tylko wiecznie pijanego darmozjada bez pracy i nie potrafiła się go pozbyć. Bała się jak każda inna ofiara takiego kata. Nie miała siły i nie widziała drogi. Była słaba. Nie jej wina. Ją też wychowywał alkoholik i despotka.
Mogłam skończyć tak samo, ale ponoć jestem w czepku urodzona. Poznałam kogoś kto mnie nie oceniał i pozwolił w spokoju dojrzeć w otoczeniu miłości i szacunku. Dostałam w darze dwie wspaniałe córki i w sumie piękne życie. Nie bajkowe, trudne czasami, normalne i piękne.
Dzisiaj nawet nie mam już emocji w związku z przeszłością. Ale gdyby nie ona, nie byłabym tu gdzie teraz jestem.


Zrozumiałam co i dlaczego się stało, zrozumiałam, że nie było w tym mojej winy i odpuściłam.

Na molestowanie nie ma usprawiedliwienia. Tak samo jak na gwałt.
Nasze ciało to nasza świątynia i tylko wy wydajemy zgodę na to co ktoś inny może z nim zrobić lub nie.

ZROZUMIENIE i ODPUSZCZENIE, jest dla Ciebie, nie dla niego.

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u