Close

Zgwałcił mnie w naszym małżeńskim łóżku

Jest po prostu listopad i wspomnienia wracają. Noszę tą historię w sobie od prawie 2 lat. Nikt nie poznał nigdy całości. Chyba więc już czas aby ktoś poznał ją…

Byliśmy parą lat 9, małżeństwem 4 lata. Z zewnątrz idealna rodzina, stojąca za sobą murem. Uśmiechnięte małżeństwo z dwoma synami, pies, duże mieszkanie z ogródkiem. Jednak od ok 1,5 roku nasz związek przechodził kryzys. Czułam i widziałam go w każdym aspekcie wspólnego życia, jednak nikomu o tym nie mówiłam. Nie chciałam przynosić wstydu. On nie rozmawiał ze mną i coraz więcej pił, a ja zderzałam się z murem.
Walczyłam o nas, ale zaczynało mi brakować już sił. Poddawałam się…

30 listopada 2014, siostrzeniec mojego męża miał pierwsze urodziny. Obchodzone były w tym samym dniu co imieniny mojego teścia. Wielka impreza, mnóstwo rodziny, radosny nastrój. Ja wracałam autem z imprezy, więc nie piłam alkoholu. Mąż…wypił bliżej nieokreśloną ilość. Na tyle dużo, że stał się rozmowny, a to nie następowało po 2 czy 3 lampkach wina. Musiał wypić dużo więcej…

Wróciliśmy do domu, położyłam dzieci spać. Ubrałam się w sukienkę i sexy bieliznę.

Chciałam chociaż przez chwilę poczuć dawną bliskość, poczuć się ważną dla niego, docenioną, nie wiem. Chciałam spróbować na nowo ożywić relacje. Wypiłam pół lampki wina. Wcześniej lubiliśmy zabawy „na ostro” nie przeszkadzało mi to. Mieliśmy ustalone hasło bezpieczeństwa na wypadek, gdyby druga strona zaczęła robić coś, co nam nie odpowiada. To podstawa w takich zabawach, ponieważ samo „nie” nie wystarczy, często jest traktowane jako element gry.
Zaczęło się niewinnie, miło, czule. Nie planowaliśmy zabaw na ostro, ale jakoś tak wyszło… stopniowo doszedł pasek założony na szyję, skrępowanie rąk… Jego coraz bardziej urywany oddech mieszał się z moim coraz spokojniejszym i wolniejszym, naprawdę próbowałam wczuć się, ale jakoś mi nie wychodziło. Nie czułam tego co kiedyś…. Ufałam mu, jak inaczej uprawiać BDSM jak z ogromną dozą zaufania?

Odwrócił mnie w którymś momencie na brzuch, znalazłam się przodem do ściany, ze skrępowanymi na plecach rękami. Nie wiem, co się stało, nie wiem dlaczego, ale czułam, że on nie uprawia seksu ze mną, tylko…karze na serio. Nie był sobą jakim z reguły był w takich momentach.
Atmosfera całkowicie się zmieniła, zaczęłam się bać. Nie chciałam już, zaczęło mnie wszystko boleć, było mi niewygodnie, a on stał się tak natarczywy, że nie mogłam już tego wytrzymać, zaczęło mnie boleć wszystko. Ciągnął za mocno za włosy i pasek, dusząc mnie. Powiedziałam hasło bezpieczeństwa. Myślałam, że mam prawo przerwać seks w trakcie, jak coś mi nie pasuje… Powiedziałam to hasło, a on nie zareagował. Powiedziałam hasło ponownie, a on stał się jeszcze bardziej brutalny. Łzy zaczęły mi lecieć, na pewno je widział, szlochałam, piekło ciało, gardło, podbrzusze, piekły myśli, nie dowierzałam całej sytuacji. Nie dawałam  rady, nie miałam jak uciec (z przodu ściana z tyłu on), nie miałam jak walczyć (skrępowane ręce). Zawiodło słowo, które miało mnie chronić, zawiodło zaufanie…. Każde jego pchnięcie było coraz bardziej zdecydowane.  Odłączyłam się od samej siebie, czułam jakbym patrzyła na to z boku. Z każdym jego pchnięciem rozrywało mi serce. Mój mąż zgwałcił mnie w naszym małżeńskim łóżku, z dziećmi śpiącymi za ścianą. Łzy leciały w poduszkę, szeptałam to hasło jak mantrę próbując ocalić chociaż kawałek siebie w środku….  Nie pomogło.

Następnego dnia prawie nie pamiętam. Zgłosiłam się do psychologa w ośrodku gminnym, po wyprawieniu dzieci do szkoły. Z psychologiem pojechałam na policję. Były obdukcje, były zeznania, wizyta w „domu”. Liczyłam na sprawiedliwość, ale ta nie nadeszła (sprawę umorzono). Nadeszły za to ataki z każdej możliwej strony. Przyjaciółka X wprost powierzała, że nie wierzy, że mój mąż na pewno nigdy by tego nie zrobił i mam nie zgrywać wariatki, że to moja wina, bo to ja go sprowokowałam. Rodzina mnie strofowała. Wszystko dlatego, że powiedziałam na głos co się stało. Własna matka stwierdziła, że mi nie pomoże, że nie mogę u niej przenocować (w pierwszą noc po gwałcie), bo mam swój dom u mojego męża i że dramatyzuję, to się zdarza i mam nie histeryzować. Co miałam zrobić… Wróciłam. Do dzieci. Noce spędzając w tym samym mieszkaniu, na kanapie, z nożem pod poduszką, przez kolejne 10 miesięcy, mimo pomocy psychologa, czując się sama, odepchnięta i napiętnowana. Napiętnowana, bo miałam odwagę powiedzieć na głos całemu światu, co on zrobił.

30 listopada miną 2 lata. Tak jak rok temu, tak i ten listopad mam „słaby” pod kątem nastroju. Ciało spięte, koszmary się pojawiają, chodzę zmęczona i płaczliwa. Przeżywam od nowa. Nie mogę zapomnieć. Wracają nie obrazy a uczucie zawodu, roztrzaskanych nadziei, bezbrzeżny smutek, łzy, zapach whiskey mnie dręczy. Nie mam apetytu, nie mam energii i zawodzę w pracy… Nie jestem już silna jak kiedyś. Czuję się słaba i krucha. Nie daję rady za wszelką cenę, jak to miałam kiedyś w zwyczaju. Czuję się jak stłuczona szklanka, którą sklejam mozolnie, co zajmuje mi mnóstwo czasu i energii. Sklejam i sklejam, ale czasem coś odpadnie przy małym wstrząsie, widzę też że brakuje kilku odłamków, więc kombinuję jak je zastąpić. Czasem trzeba podjąć decyzję, czy sklejać dalej mimo oczywistego braku i liczyć, że konstrukcja się zaraz nie rozsypie. Nigdy nie będę „cała” w poprzednim tego słowa znaczeniu. Muszę znaleźć siebie na nowo.

Uważam, że już nie zaufam nigdy tak bezgranicznie, jak ufałam kiedyś.
Uważam, że mężczyźni nienawidzą silnych, dążących do celu, konkretnych kobiet. Ja taka byłam. „Dzięki” mojemu prawie ex mężowi już nie jestem. Nie wiem, czy kiedykolwiek odbuduję poczucie własnej wartości to poziomu, jaki miałam. Z kolorowego ptaka stałam się szarą myszką i nawet jeśli na głos mówię inaczej, to czuję dokładnie na odwrót. Trochę jakbym zaklinała rzeczywistość…
Obecny partner wie o tym, co mnie spotkało. Wspiera. Dzięki niemu może kiedyś znajdę brakujące elementy mojej osobowości, wkleję je na miejsce i dzięki temu odrodzę się na nowo.  Mam nadzieję, że tak właśnie będzie.

Kaja

Related Posts

One thought on “Zgwałcił mnie w naszym małżeńskim łóżku

  1. zuza

    Gratuluję Ci odwagi w całej tej sytuacji. Niesamowite jest, że masz innego partnera. Powodzenia! Mnie się to nie udaje choć gwałt jakiego doświadczyłam był z zewnątrz łagodniejszy. Szokujące jest jak w takiej sytuacji traktują nas najbliżsi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u