Close

Wygrałam wszystko, bo wygrałam siebie od nowa!

Jest godzina 22:10, dzień jak co dzień z mojego życia – czyli Kasi, dwudziestoośmioletniej pełnoetatowej mamy czwórki szefów.
Mój mężczyzna poszedł do pracy na noc – dzwonił już z życzeniami słodkich snów. Dzieci w łóżkach śpią. Postanowiłam, że wreszcie posprzątam kuchnie po całym dniu – może i ciasto upiekę, bo jutro rano koleżanka wpada na kawę?

Włączam radio a tam… Kasia Kowalska „Antidotum”.

Wryło mnie w ziemię! Zazwyczaj nie słucham takiej muzyki, ale znalazłam ją na YouTube i słuchałam w kółko aż do teraz z łzami w oczach. Wspomnienia wróciły jak żywe.

4 lata temu o tej porze to siedziałam zapewne w szafie, lub leżałam z córką w łóżku modląc się by chodź raz spokojnie pójść spać – niestety zazwyczaj ścierałam z dywanu swoją własną krew żeby rano córka nie zobaczyła ze znów stało się to, co działo się od kilku lat praktycznie dzień w dzień. Że jej „tatuś” znów był pijany, a ja znów beznadziejna i nienadająca się do niczego. 8 sierpnia będzie moja kolejna rocznica…

 

8 sierpnia 2013 roku, godzina około 13:00… Wtedy przekraczając próg KPP, przerażona, pobita, zapłakana, nie liczyłam na wiele. Jednak patrząc teraz na swoje życie to osiągnęłam wszystko. Złożyłam zeznania – w ciąży z dwójką dzieci pod pachą i dokumentami w torebce. Powiedziałam jak uderzał moja głowa o ścianę, jak kopał po brzuchu żebym trzecie dziecko poroniła, jak zabrał mi telefon i pieniądze, jak pił, bił, ubliżał i groził ze jak ruszę się z domu to mnie zabiją…

To był początek walki o siebie, o dzieci, godne życie. Początek ciężkiej walki z ludźmi i urzędami. Walki samej ze sobą…
Napotkałam przez te pola bitewne ludzi, którym z całego serca dziękuję. Spotkałam również i takich, co próbowali mnie złamać. Lecz nie udało się im.

Teraz mam dom, mam szczęśliwą rodzinę. Mam również cudownego partnera, który wspierał mnie w działaniu jako przyjaciel, a teraz jest moja ostoją, dla dzieci wzorem i wspaniałym opiekunem, a dla półtora miesięcznego Michasia cudownym ojcem. Mam dom! Wynajęty ale spokojny, pełny miłości, której zawsze tak bardzo pragnęłam przez całe swoje życie. Dzieci mają swoje ciepłe łóżka i ciszę oraz warunki do szczęśliwego dzieciństwa… To niewiarygodne ze tak całkiem niedawno nie miałam nic prócz bólu, a teraz?…

Słuchając tej piosenki Kasi płakałam ze szczęścia. Przeszłość jest dalej we mnie, ale już nie wróci. Teraz wieczorami nie chowam się po kątach z nadzieją, że może dziś będzie inaczej. Teraz robię ciepłe kakao, siadam na balkonie, wykładam nogi na taboret i podziwiam zachodzące słońce nad horyzontem. Spełniam marzenia, kończę szkołę, dużo czytam, rysuję i nareszcie uśmiech z mej twarzy nie znika wraz z nadchodzącym zmrokiem. Nie poddałam się, walczyłam do końca, konsekwentnie nie ulegając niczemu i nikomu. Teraz jestem szczęśliwa i wolna!

Wygrałam wszystko, bo wygrałam siebie od nowa!

Kasia

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u