Close

W samo południe – Sandra 30 lat

Mam 30 lat, wyższe wykształcenie, męża i świetną pracę. Mam też tajemnicę.Po raz pierwszy doświadczyłam przemocy seksualnej, gdy miałam 12 lat. Moi kuzyni kończyli 18 lat i zorganizowano wielkie przyjęcie. Był kwiecień. Miałam na sobie bardzo dziewczęcą sukienkę. Kremową, luźną w różowe kwiaty, sięgała do kolana. Nie opinała mnie w żadnym miejscu, nie akcentowała żadnego kształtu. Nie byłam też umalowana. Podkreślam to celowo – ofiarom przemocy seksualnej wmawia się, że w momencie napaści wyglądały, jakby same tego chciały. To nieprawda. Nie wolno dać sobie tego wmówić.

Poszłam do toalety, a gdy wyszłam, osaczył mnie znajomy wujostwa. Kompletnie pijany. Nie wiedziałam, o co mu chodzi. Zaczął mnie dotykać. I mówić. Jak ładnie się rozwijam, jakie mam „piersiątka”, „pupeczkę”. Dotykał mojej szyi, moich piersi, mojego brzucha. Przysuwał się do mnie, a ja się cofałam. Weszłam do samego kąta. Na szczęście ktoś zapragnął skorzystać z toalety i pojawił się w pobliżu. Oprawca się odsunął, a ja uciekłam do taty. Nie powiedziałam mu. Wstydziłam się i bałam, że tata rozpęta piekło, a mnie będą wytykać palcami. Krótko później zachorowałam na bulimię. Nie mogłam sobie poradzić z emocjami.

Nastąpiło też wyparcie spowodowane traumą. Przypomniałam sobie o tym niedawno dzięki psychoterapii.

Po raz drugi doświadczyłam przemocy seksualnej cztery lata temu. Był luty, było bardzo zimno. Miał przyjechać do mnie narzeczony. Miałam po niego wyjechać na dworzec. Ale sprzątałam w mieszkaniu i zagapiłam się – wyszłam z domu, jak stałam. W wyciągniętych spodniach dresowych, bluzie i zwykłej kurtce. Miałam też zwyczajną czapkę i nie miałam makijażu. Nie było widać ani jak wyglądam, ani ile mam lat. Wyglądałam zupełnie nijak. Na dworzec PKP dojechałam około 12.00 w południe. Było więc widno.

Zeszłam do przejścia podziemnego, w którym było pusto jak nigdy. Musiałam wejść na peron drugi, na który miał przyjechać pociąg narzeczonego Z głośnika usłyszałam komunikat o odjeżdżającym pociągu. Usłyszałam, że ktoś biegnie. Pomyślałam, że na ten pociąg, który ma odjechać. Ale poczułam silne uderzenie. Ktoś złapał mnie mocno od tyłu i zaczął mnie odciągać od wejścia na peron. I mówić, bełkotać raczej, o jebaniu mnie, o swoim kutasie, że we mnie wepchnie, że mam się nie ruszać, że zobaczę itd. Miażdżył moje piersi, wbijał mi palce w brzuch i ciągnął. Pomyślałam, że zaraz zostanę zgwałcona. To był odruch. Nie wpadłam w panikę, nie szarpałam się. Mogłam zaprzeć się nogami, więc to zrobiłam. Chłopak sięgnął jedną ręką do spodni, żeby wyjąć penisa, a drugą mnie trzymał. Cały czas bełkotał, co mi zaraz zrobi. Wiedziałam, że mam szansę. Ciągnęłam w stronę wyjścia z przejścia podziemnego, powoli, metodycznie, na peron, w nadziei, że tam ktoś czeka na pociąg. Złapałam się w końcu barierki i czołgałam się po niej w górę z uwieszonym na mnie oprawcą, już z penisem w ręku.

Zdołałam wejść na tyle wysoko, że zobaczyłam głowę mężczyzny siedzącego na ławce jakieś 5 metrów od wejścia. Wtedy bardziej się naprężyłam i uderzyłam łokciem. Uścisk się rozluźnił, więc się wyrwałam się i odskoczyłam. Stanęłam twarzą w twarz z oprawcą. I zobaczyłam, że jest niepełnosprawny umysłowo. Widziałam jego rozczarowanie, powiedziałam, że wezwę policję. Schował penisa i uciekł. A ja wyszłam na peron. Stanęłam daleko od wejścia i płakałam. Pociąg mojego narzeczonego się miał opóźnienie. Stałam i płakałam. Nie zadzwoniłam na policję. Nie umiałabym opisać napastnika, nie pamiętałam, jak był ubrany. Pamiętałam, że miał coś granatowego. Pamiętałam, jak potraktowano moją zgwałconą po imprezie koleżankę. Jak policjant wprost powiedział jej, że sama tego chciała. Mogła nie iść na imprezę. Nie chciałam tego przechodzić. Zwłaszcza dlatego, że się uratowałam. Po kilkunastu dniach, kiedy przestałam bać się własnego cienia, spadło na mnie poczucie winy – co jeśli inna dziewczyna/kobieta nie zdołała się przed nim obronić? Do dzisiaj żałuję, że nie zgłosiłam sprawy na policję.

Dziś mam 30 lat, wyższe wykształcenie, męża i świetną pracę. Po pierwszej napaści seksualnej zostały mi bulimia, która trwa już 18 lat, zaburzenia osobowości, stany lękowe, brak akceptacji własnego ciała i wiele, wiele innych. Po drugiej napaści zostały mi: obniżone libido, wyrzuty adrenaliny za każdym razem, gdy słyszę za sobą kroki, poczucie winy za niezgłoszenie sprawy na policję i wszechogarniające poczucie zagrożenia, widzenie w ludziach potencjalnych katów, niechęć do niepełnosprawnych umysłowo. Przemoc seksualna to nie tylko akt, który ma miejsce raz, przez kilka czy kilkanaście minut. To trauma, która zostaje na całe życie, która wpływa na decyzje, wybory i to, jak to życie będzie wyglądać. Jakimi będziecie koleżankami, żonami, partnerkami czy matkami. Jak będziecie się czuć ze sobą. Uczęszczam na psychoterapię, która pomaga mi naprawić to, co zniszczyła przemoc seksualna. 
Nie wstydzę się psychoterapii. Nie wstydzę się, że byłam ofiarą przemocy seksualnej.

——————————————————————-
Opowiedz anonimowo swoją historię
——————————————————————-

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u