Close

To było przed maturą – Monika 46 lat

[historia prawdziwa]
To było przed maturą. Wracałam z koleżanką, było już bardzo późno, zbyt późno na autobus. Ulice były puste, do domu miałam kilka kilometrów. Zatrzymał się samochód, kierowca uchylił drzwi i zapytał ” Podrzucić was gdzieś dziewczyny?”. Wsiadłam sama, B. stwierdziła, że ma blisko. Nie bałam się, dużo jeździłam autostopem, miałam wyłącznie dobre doświadczenia.

Kierowcą był szczupły czterdziestolatek. Wywiózł mnie poza miasto. Chciałam uciekać, krzyczałam, wtedy oberwałam kilka ciosów w głowę, w twarz, kazał mi się rozebrać, a potem… wsadził mi go do ust. Dławiłam się, on trzymał mnie za głowę, i jęczał z rozkoszy. Coś… coś obrzydliwego, śmierdzącego, ohydnego wypełniło moje usta, i wtedy… z całej sily, z całej siły na jaką tylko było mnie stać ugryzłam. Zacisnęłam zęby na jego penisie.

Wrzeszczał z bólu. Otworzyłam drzwi, naga wyskoczyłam z samochodu. Biegłam przed siebie, dzwoniło mi w uszach, płot, zobaczyłam siatkowy płot, w oddali zabudowania, nie wiem, czy krzyczałam, wspięłam się po tej siatce, przeskoczyłam na drugą stronę.

To był jakiś PGR, był tam mężczyzna, stróż, i to on dał mi niebieski drelichowy płaszcz, który ubrałam na gołe ciało. Starsza kobieta, która zadzwoniła po policję, dała mi swoje buty.

Złożyłam zeznania. Kilka miesięcy później przy B., która wracała wieczorem do domu zatrzymał się samochód, a kierowca zaproponował podwózkę. Tak wpadł.

Na korytarzu sądowym klękał przede mną i płakał prawdziwymi łzami, dlaczego mu to robię, jego żonie i córeczkom. Spotkałam się z jego wcześniejszą ofiarą, brutalnie zgwałconą. Ta filigranowa brunetka nie zdecydowała się jednak na proces. Podobnie jak ja, wracała sama w nocy, podobnie jak ja weszła do samochodu, bo kierowca zaproponował podwózkę.

Przez długie miesiące procesu przeżywałam męki, kiedy sędzia odczytywał, powtarzał, ciągle, i ciągle, i jeszcze raz to… to wyrażenie „branie członka do ust”. Dopiero na ostatniej rozprawie zastąpił to wyrażeniem łacińskim. Policjant, z którym siedziałam na korytarzu sądowym zwierzył mi się, że jego zdaniem „jak suczka nie chce, to piesek nie weźmie”. Nie zrobiłam obdukcji lekarskiej, a po kilku miesiącach policjantka prowadząca sprawę zeznała, że nie przypomina sobie moich obrażeń. Sprawca otrzymał wyrok w zawieszeniu.

P.S.
Kiedy wsiadałam do tego samochodu, miałam w torebce pistolet gazowy i gaz w sprayu. Kiedy tylko zrobiłam ruch ręką w stronę torebki otrzymałam pierwszy cios.

Monika, 46l.

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u