Close

Nie umiałam mu już zaufać – Jola

Cześć. Jestem Jola, a to moja historia.
Wychowana byłam tylko przez mamę. Mój ojciec przegrał walkę z chorobą gdy miałam zaledwie 5 lat. Zmarł na miesiąc przed moimi 5tymi urodzinami… było ciężko. Mama na dwie zmiany pracowała by tylko związać koniec z końcem. W którymś momencie pamiętam, oznajmiła, że będziemy Świadkami Jehowy.
Gdy skończyłam te 16 lat odeszłam z tej wiary. Praktycznie wyprowadziłam się z domu. Spędziałam tam tylko kilka godzin dziennie. Nie podobało mi się, że w moje wychowanie każdy ze Świadków mamie ingerował, a mama robiła to co jej mówili. Wierzyłam (i wierzę) w Jehowę, ale nie ciągnęło mnie do „zboru” Świadków Jehowy…

W końcu wyprowadziłam się do innego miasta gdzie nikt mnie nie znał. Po to by zacząć wszystko od zera. Wówczas poznałam ojca moich dzieci. Było mi z nim cudownie. Nie wiele mówił, ale mówił o swojej przeszłości. Ja unikałam tego tematu. Wolałam skłamać o przeszłości niż powiedzieć prawdę. Było nam razem dobrze.

Najpierw pojawił się Syn… wtedy się zaczęło. Tylko nie umiałam, a raczej tego nie wiedziałam, że to co on zaczął robić to znęcanie się psychiczne, a z czasem i ekonomiczne. Nie byłam tego świadoma. Dość szybko pojawiła się też Córka. Żyliśmy dalej, ale już nie razem tylko osobno. Zaczęło się powoli nasilać. Pierw nie pozorne wyzwiska typu „Pierdo*** nieuk” , a z czasem było coraz gorzej. W styczniu 2015 roku nie było dobrze, ale próbowałam naprawić wszystko. Wtedy również była sprawa o alimenty, która skończyła się ugodą. Jednak po 4 miesiącach od tej sprawy znacznie się pogorszyło. Wyzwiska tj. „kur*** pier***” bądź „od teraz utrzymujecie się sami, a i tak zabiorę Ci dzieci bo żaden sąd nie przyzna dzieci matce kur*** ” .
Wtedy niestety musiałam się zadłużyć by utrzymać dzieci, a z nimi zmagam się do dnia dzisiejszego.

Były momenty gdy On był spokojny, grzeczny i kochany… ale ja mimo to nie umiałam już mu zaufać.

Nigdy nie podniósł ręki na nas… ale zawszę było wyzywanie, nie dokładanie się do jedzenia, które to ja kupowałam bo twierdził, że on nie będzie bo płaci za mieszkanie. O co bym nie prosiła to zawsze na szybko miał wymówkę.

Prośba by wyrzucił śmieci jak będzie szedł to pracy dostawałam za każdą razem odpowiedź „spóźnię się przez to do pracy” a wychodził 20 minut przed rozpoczęciem pracy, do której idzie dosłownie 3 minuty.
Nie dawno bo w grudniu 2016 roku się wyprowadziłam od Niego z dziećmi. Fakt nie daleko bo 500m od Niego… ale niestety i tu zrobił swoje.

Dziś mam wypowiedzenie najmu. Zrobił takie przedstawienie ostatnio, że następnego dnia właściciel przyjechał i powiedział, że niestety ale nie może pozwolić by sąsiedzi do niego wydzwaniali mówiąc o tych przedstawieniach jakie urządza mój były partner… fakt w wypowiedzeniu mam czas wypowiedzenia 2 miesiące od dnia otrzymania pisma. Ale muszę szukać następnego mieszkania.
Nie jest mi łatwo ze względu na dzieci. Ten człowiek mnie wprowadził w taką depresję, że muszę przyjmować leki przepisane przez lekarza. Co tygodniowe wizyty u psychologa pomagają, na szczęście.

Przede mną jeszcze długie lata wizyt u psychologa.

Może to historia napisana w skrócie, ale nie łatwa. Było mi trudno napisać to bez łez, a jakbym wchodziła w szczegóły na pewno by skończyło się nawrotem depresji z której i tak ciężko mi się wychodzi…

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u