Close

Do alkoholu dołożył psychotropy, które przepisał mu psychiatra

Obudziłam się w nocy. Byłam zmęczona, bo rodziców wieczorem odwiedzili znajomi i siedzieli do późna przy muzyce i wódce.
Poczułam jak ktoś dotyka mojego uda. Nie mogłam się dobudzić, nie wiedziałam co sie dzieje. Coś ciepłego znalazło się w mojej dłoni. 
Okazało się, że to penis mojego ojczyma. Położył sie spać do mnie bo z mama spała jej koleżanka.
Tylko dlaczego nie położył sie z moim bratem? Dlaczego tak dziwnie mnie dotykał? Nie rozumiałam tego. Miałam tylko 13 lat.
Chciałam uciekać, zaczęłam się wyrywać, ale odsunął się, odwrócił i poszedł spać.

Rano myślałam, że to wszystko mi się śniło.
Ale nie.
Kilka dni później zaczął już regularnie mnie obłapać kiedy mama nie widziała. Dobierał się do mnie codziennie, dotykał, mówił jak bardzo mnie kocha i pragnie.

Miałam tylko 13 lat, on 37. Próbowałam komuś powiedzieć. Nikt mi nie wierzył, jak, przecież to taki zabawny, przemiły i czarujący człowiek.

Nie dał mi spokoju przez 6 lat. Już nawet przestałam uciekać. Godziłam się na to, bo jakie miałam wyjście? Groził śmiercią mojemu bratu, mojej mamie  i każdemu kto próbował się wtrącić w jego coraz szersze akty przemocy. Miałam wrażenie, że mama i brat wiedzą, ale strach robił swoje.

Nie było wigilii, bo zawsze psuł ją swoim pijaństwem i awanturami. Pił codziennie, a ja nauczyłam się chodzić na palcach i odliczać czas, bo wiedziałam, że jeśli zasnął o 14:00 to jeśli pośpi chociaż 3 godziny, wstanie dużo mniej pijany więc i mniej awanturny.
Finansowo więził moją mamę, katował mojego brata, mnie gwałcił i nazywał to miłością.

Któregoś dnia kiedy skończyłam mierzyć sukienkę studniówkową i przebrałam się, usłyszałam za plecami:
– wyglądasz jak dziwka, nigdzie nie pójdziesz, bo pewnie będziesz się puszczać- powiedział jak zwykle pijany przed południem.
Sprzeciwiłam się. Chciałam iść. Sama zarobiłam na piękne buty, prześliczną sukienkę, sama zaplanowałam swoją fryzurę.
– NIE! Niemal wykrzyczałam mu to w twarz.
– pójdę i gówno Ci do tego. Jestem dorosła, sama za wszystko zapłaciłam i jako świetna uczennica mam prawo przeświętować swoje liceum.

– nigdzie nie pójdziesz- wysyczał przez zaciśnięte zęby i rzucił się na mnie przelatując przez cały pokój, aż razem wylądowaliśmy na kanapie. Słyszałam jak drą sie moje spodnie. Szarpał mnie i drapał, próbował dusić.
Resztką świadomości wepchnęłam między nas moje kolano i zrzuciłam go z siebie.
Upadł na fotel, złapał kryształową popielniczkę ze stołu i wysypał na mnie jej zawartość.
– Ty śmieciu- wrzeszczał jak w amoku. Cały czerwony na twarzy wyglądał jak ktoś kto może mnie zabić.
Wyrwałam mu ta popielniczkę i rzuciłam nią w niego. Trafiłam w głowę, mocno, na tyle, że popielniczka, która się od niego odbiła, uderzyła jeszcze ścianę z karton gipsu i zrobiła małą dziurę.
Nigdy mu się nie postawiłam w ten sposób. Zawsze byłam potulna bo myślałam, że jak zrobię wszystko czego oczekuje, to prześpię spokojnie noc.
Polała się krew, a ja jakby cos we mnie wstąpiło, pierwszy raz stanęłam nad nim i z grobową miną, zdyszana, najpoważniej jak tylko potrafiłam, pomimo cieknących po twarzy gorących łez, powiedziałam to co należało powiedzieć lata wcześniej.

– nigdy więcej mnie chuju nie tkniesz. Nie jestem twoim pomiotłem, dziwką do seksu i służącą. Nigdy więcej nie tkniesz mojej mamy ani mojego brata, bo cie zabiję i nie będę żałować.  Przegiąłeś i to był twój ostatni raz. Nie jestem już głupim dzieckiem i nie dam się więcej tak traktować.

Zdębiał, siedział tak jeszcze długo, aż mama wróciła z zakupów. Wtedy wstał, zmył krew z twarzy, założył kurtkę i wyszedł.
Nie było go 3 dni. Okazało się, że pojechał do ojca. Kilka dni później, wylądował na odwyku. Zaczął chodzić na AA.
Starał się poprawić. Nie pił, znalazł pracę. Znów był miłym, zabawnym człowiekiem. Dziękował, że go otrzeźwiłam, że jest mi wdzięczny.

9 miesięcy później wróciłam do domu i zastałam mamę w zdemolowanej kuchni ze złamaną ręką i połamanymi żebrami.  Wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. Do alkoholu dołożył psychotropy, które przepisał mu psychiatra w trakcie terapii. Chlał, szalał, gonił sąsiada z siekierą.  Mnie już nie tykał, ale mój brat nie miał życia, wszystkiemu był winien, dostawał lanie za każde słowo.
Któregoś dnia złapali go w ciemnej ulicy i pobili niemal na śmierć.  Nigdy się nie dowiedziałam, ale podejrzewam, że byli to koledzy mojego brata. Wyszedł ze szpitala i zniknął na zawsze. Nawet nie zabrał swoich rzeczy.
Do dziś nie wiem co się z nim stało.

Jest moją traumą dzieciństwa i młodości. Długo to do mnie wracało, długo bałam się mężczyzn.
Kilka lat temu poznałam  Dominikę. Pomogła mi przepracować mój problem. Przejść wszystkie kroki aż do uwolnienia się. Za to będę jej wdzięczna już zawsze.
Dziś jestem zupełnie inną kobietą. Nie ma tamtej mnie. Przestraszonej, bojącej się komukolwiek zaufać. Bez wiary w ludzi i szczęście.
Mam szczęśliwą rodzinę, swoja firmę i nie pamiętam tamtego czasu. Wykasowałam te chwile ze swojego umysłu by się nimi nie zatruwać.

Tylko po dziś dzień przyłapuje się na tym, że kiedy ktoś w domu śpi, ja chodzę na palcach.

 

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u